DEKADA MISYJNOŚCI – Dzień 6
„MODLITWA, KTÓRA PRZYNOSI PEŁNĄ RADOŚĆ RODZINIE”
Czwartek (21/28 maja)
J 55, 16. 23-33
W dzisiejszym słowie Bożym słyszymy następujące słowa Chrystusa: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca w imię moje, da wam” (J 16, 24). Słowa te mają o wiele głębsze znaczenie, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Nie są one jedynie obietnicą automatycznego spełnienia jakiegokolwiek ludzkiego pragnienia, ale odsłaniają całą chrześcijańską logikę modlitwy.
Klucz do zrozumienia tego wyrażenia leży nie tylko w samej prośbie, ale w sposobie proszenia. Co to znaczy „Prosić w imię Jezusa”? Czy to tylko magiczna formuła, którą należy poprawnie wypowiedzieć, czy chodzi o coś innego? „Prosić w imię Jezusa” oznacza przede wszystkim: prosić zgodnie z Jego wolą, ufając Jego mądremu planowi. To właśnie mówimy codziennie w modlitwie „Ojcze nasz”: „Bądź wola Twoja”. Zatem obietnica Boga: „i otrzymasz” nie oznacza, że Pan spełni każde pragnienie człowieka i że otrzyma on wszystko, czego zapragnie. Ale Bóg, zgodnie ze swoją wolą, da wszystko, co prowadzi do zbawienia i prawdziwego życia.
Pan zachęca nas do szukania woli Bożej w naszych modlitwach, aby „radość wasza była pełna”. I znowu, radość, o której mówi Chrystus, to nie tylko emocja czy krótkotrwała przyjemność. To radość Boga, która nie zależy od zmieniających się okoliczności, ale trwa nawet pośród trudności. To prawdziwa radość, którą Chrystus opisuje jako „pełną”, kompletną, której niczego nie brakuje. To radość, którą otrzymuje człowiek, który powierza swoje życie Bogu.
Jak ważne jest, aby dostrzec tę prawdę nie tylko na poziomie ogólnych refleksji, ale przenieść ją na bardzo konkretny wymiar życia małżeńskiego i rodzinnego. Rodzina, jako Kościół domowy, jest powołana przede wszystkim do szukania woli Bożej. Nawiasem mówiąc, to właśnie prowadzi do pełnej radości. Bo bardzo często w życiu małżeńskim modlitwa ogranicza się do listy próśb: o zdrowie, o dobra materialne, o rozwiązanie problemów. I to dobrze – Bóg chce, abyśmy przynieśli Mu wszystko. Ale Chrystus dziś prowadzi nas głębiej: nie tylko do proszenia, ale do nauczenia się proszenia właściwie – to znaczy do wspólnego poszukiwania woli Bożej. Kiedy mężczyzna i kobieta zaczynają modlić się nie tylko za siebie, ale razem, pytając: „Panie, czego oczekujesz od naszej rodziny?”, wówczas atmosfera małżeńska nabiera szczególnego piękna, ponieważ pojawia się wspólny kierunek, jakim jest Boży plan. A czego Pan oczekuje od członków rodziny w życiu codziennym? To umiejętności przebaczania, nawet gdy jest to trudne; to umiejętności słuchania, a nie tylko mówienia; to stawiania miłości ponad własną sprawiedliwość; to umiejętności powiedzenia na przykład: „Niech będzie moja droga, ale Boża droga”. A kiedy małżonkowie proszą o to w swoich modlitwach, spełnia się obietnica Chrystusa: „i otrzymacie”. Być może nie zawsze to, czego oczekiwaliśmy, ale dokładnie to, czego potrzebujemy. Bóg bowiem nie daje banalnych, ulotnych rzeczy, lecz pokój, jedność, wytrwałość i głęboką radość, której żadne okoliczności nie mogą nam odebrać.
Dlatego prośmy dziś Pana nie tylko o spełnienie naszych pragnień, ale przede wszystkim o to, by nauczył nas szukać Jego woli, bo to On prowadzi parę i rodzinę do prawdziwej radości i pokoju.
Zadania misyjne:
1. Poziom osobisty: Starajmy się dziś podczas modlitwy mniej mówić, a więcej słuchać Boga, powierzając Mu nie tylko nasze prośby, ale także prawo do kierowania swoim życiem.
2. Poziom parafialny: Zastanówmy się, jak nasze parafie mogą stać się przestrzenią, w której rodziny uczą się odkrywać Bożą wolę wobec siebie.
3. Poziom misyjny: Dajmy komuś świadectwo żywej wiary – poprzez pokój we własnej rodzinie, umiejętność przebaczania, wspierania i wspólnego szukania woli Bożej nawet w trudnych okolicznościach.
Wsparcie parafii
Wesprzyj parafię
Pomóż zachować zabytkową cerkiew św. Mikołaja i rozwijać życie wspólnoty.
